Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
18 postów 389 komentarzy

Polityka globalna

Anna-PK - Żona, matka, właścicielka psa o imieniu Maja.

Moja Polska –Wierszalin.Cz. II

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wspólcześni myślą, że bez telewizji i internetu, naszym przodkom się nudziło. Okazuje się, że nawet proste umysły miewają głębokie życie duchowe i skutkiem tego, dramatyczne życie.

Ta legenda jeszcze się błąka po Puszczy Knyszyńskiej i nawet podobno ktoś napisał na tem temat sztukę teatralną, gdzieś lokalnie wystawianą, chyba w teatrze w Supraślu.
A było ta tak. Jakieś parę dziesiątek  lat przed tą drugą wojną, a może nawet jeszcze nieco przed pierwszą, we wsi Grzybowszczyzna Stara, chłopu wyznania prawosławenego o imieniu i nazwisku, Eliasz Klimowicz, przyśniła się Matka Boska. We śnie Matka Boska nakazała chłopu, na swojej ziemi, zbudować cerkiew. Opowiadał Eliasz swój sen komu się dało, ale wszyscy go zbywali, wiadomo, trudno być prorokiem we własnej wsi. Po jakimś czasie ktoś mu poradził, aby pojechał do Kronsztadu, świętego miejsca i do świętego tam człowieka aby ten się wypowiedział w tej nadzwyczajnej sprawie. Eliasz zabrał rodzinę i wybrał się w podróż. Długo go nie było, ale jak wrócił, jakieś 10 lat przed drugą wojną, to był już przekonany o swojej misji. Szczególnie, że rosła już jego sława i znajdował wyznawców. Miejscowi oczywiście dalej byli sceptyczni, ale ci z dalszych stron, już go zaczęli uważać za świętego.
Do Sławy Eliasza przyczyniła się również śmierć miejscowego bandziora, prześladującego spokojnych ludzi. Był to brutalny potężny chłop, którego ze względu na wielkość nazywano Półtorak. Smierć tegoż bandyty przypisano świętemu działaniu Eliasza Klimowicza.
Eliasz, jak na prawdziwego ascetę przystało, sprzedał gospodarkę,  rozstał się z rodziną, i zabrał się za budowę cerkwi.  Ciągnęli ludziska z pieniędzmi ze całego świata, tzn. gdzieś spod Hajnówki i okolic, bo miejscowi dalej byli sceptyczni. W lesie przeznaczonym pod budowę, stały wozy, ludzie przy ogniskach warzyli strawę i śpiewali święte pieśni. Eliasza już otaczały cnotiwe niewiasty, zadatek na przyszłe mniszki, a Eliasz, będąc niepiśmiennym, miał księgowego, aby te worki z pieniędzmi przeliczał.
Wybudowano wreszcie cerkiew, jak fama głosi w jedną noc, w lasku należacym do Eliasza Klimowicza, niedaleko Grzyblowszczny Starej. Jednak trzeba było jakoś to wszystko włączyć do administracji regularnego prawosławia. Oczywiście duchowieństwo prawosławne nie wiedziało co z tym fantem zrobić. Przeciż Eliasz nie miał żadnego duchownego przygotowania, ale cerkiew przecież zbudowal.
Wymyślono zrobić Eliasza mnichem, skromnym sługą bożym. Po jakichś tam przygotowaniach, postanowiono jednocześnie wyświęcić też cerkiew, bo wszystko to jeszcze było w sprzeczności z regularnymi cerkiewnymi przepisami.
Uzgodniono, że cerkiew będzie po wezwaniem św. Jana Chrzciciela, więc obchody będą latem i przy ładnej pogodzie. Zjechali  się do Grzybowszczyzny, na tą okoliczność , dostojnicy cerkiewni, w błyszczących szatach liturgicznych, w wysokich ozdobnych nakryciach głów i zaczęli Eliasza robić prawowitym cerkiewnym sługą bożym. A jakie tam były tłumy ludzi...i stragany ze słodyczami dla dzieciarni. 
Na początek wszystko szło po bożemu: śpiwano, klękano, bito pokłony i robiono zamaszyste znaki krzyża. Problem się zaczął kiedy, zgodnie z regulaminem mnicha, Eliasz miał się wyrzec  sławy i bogactwa. Kiedy to usłyszeli wyznawcy Eliasza i towarzyszące mu mniszki, podbiósł się krzyk, calą celebrę zatrzymano i  dostojnicy musieli uciekać w popłochu.
 Dalej jakiś czas cerkiew służyła tym co uznawali Eliasza za proroka, ale jakoś zaraz weszły rosyjskie wojska, zabrały Eliasza i słuch po nim zginąl. 
Opuszczone stadko wiernych , w lesie, w puszczy, zbudowało siedlisko i nazwano to Wierszalin. Zbudowano kaplicą pod wezwaniem św. Eliasza, do którego modliła się garstka mniszek. Czekano na Eliasza, miało to być Nowe Jaruzalem. Były tam również rodziny. Mieli chyba  niezłych fachowców, bo zbudowali  zaporę na rzeczce, z czego  nawet był prąd. Ślusarze z tego zgromadzenia świadczyli nawet usługi potrzebującym z okolicznych wsi.Dzisiaj tam nie ma nikogo, starzy pomarli, a młodzi uciekli do miasta. A z Wierszalina zostały tylko jakieś nieokreślone drewniane ruiny.
 Ech, kiedyś to bywały cuda i prorocy, nie to co dzisiaj...

 

KOMENTARZE

  • Anna-PK
    Uwielbiam Panią czytać.

    Pozdrawiam.
  • @AgnieszkaS 01:27:40
    Dziękuję. Myślałam, że już wszyscy śpią. Czy to głos zza wielkiej wody?
  • @Anna-PK 01:31:53
    W rzeczy samej. Można nawet powiedzieć, że głos znad Pacyfiku. U nas dopiero piąta po południu dochodzi.
    :)
  • @Anna-PK 01:31:53
    No to mamy 2 "święte niewiasty" do osadzenia na Wierszalinie.
    Chucie wszelkie zwalczacie, co na blogu briana było widać.
    czyli kwalifikujecie się.
    Opara - wspomnieć należy jego spacery nadmorskie i rozmowy z Bogiem - może być za Eliasza, a insze pospólstwo neonowe za pozostałych wyznawców.

    Odwiedzę chętnie zgromadzenie na św. Jana - kiszką nie pogardzę.
  • @Krzysztof J. Wojtas 06:33:53
    Sam p.Opara dementuje że rozmawia z Bogiem, bo mówi że jest nim rzekomo Wielki Architekt, a to znaczy że p.Opara na swoich spacerach rozmawia z bogiem, tj z podającym się za Boga, ale będącym faktycznie bożkiem, zwodzicielem, księciem tego upadłego świata grzechu i poznania dobra i zła!
  • @Oracz 06:41:38
    Mówisz do Boga - modlitwa.
    Bóg mówi do ciebie - schizofrenia...
  • 5*
    Boskie.
    .......

    -"Ech, kiedyś to bywały cuda i prorocy, nie to co dzisiaj..."-

    Tez pamietam...
    Za Komuny - to byly prawdziwe zimy.
    Nie to, co teraz.
  • @Krzysztof J. Wojtas 06:33:53
    Nie wiem czy mi się to śniło...czy Babci bajanie..,
    Ten czarodziejski świat... te polnych świeszczy granie...
    W tych lasach Panie mnie juź nie znajdziecie...
    Słowa piszę z daleka, jestem w innym świecie...
  • Blondynka w blogoprzestrzeni.
    Wyruszyć w przestrzeń internetu, to jak wyruszyć na wojnę. A ja mam minimalne szanse na froncie z tego względu, że jestem kobietą i w dodatku blondynką. Jako kobieta jestem na straconej pozycji oczywiście z mężczyznami. O tym, że kobiety różnią się od mężczyzn wiedziałam już jako dziecko, ale to, że ten ...męski organ ma wpływ na możliwości męskiego intelektu, zostałam uświadomiona już tu w czasie dyskusji w sieci; „że jako kobieta, to wiadomo...” Teraz już wiem czemu tak rośnie liczba par męsko-męskich, co dwa organy to nie jeden! ;)

    Jako kobieta i blondynka mam ograniczone pole tematyczne moich blogów, bo kto uwierzy, że coś tam wiem o polityce? Z moich pobieżnych obserwacji wynika, że męskie wypowiedzi o polityce opierają się na tworzeniu świata alternatywnego, w który oni wierzą. A im bardziej ciemny mężczyzna polityk, tym większą tę własną prawdę alternatywną tworzy. Takim krańcowym politykiem jest były prezydent Barak Obama, który powiedział kiedyś: „ co tam Rosja, taka większa stacja benzynowa”. Prezydent Donald Trump, jest blondynem, ale też tworzy własną alternatywna prawdę, bo mówi, że wraz z sojusznikami pokonał ISIS i wygrał wojnę w Syrii, ale za to, że pokonał tego zbója , El Bahdadi, to trzeba go pochwalić.

    Prezydent Trump wyraził się kiedyś o wzajemnej sympatii jaką on i lider Korei Pn. do siebie poczuli. Owszem, mają dziwne upodobania co do fryzur, ale z tą sympatią to jest wielkie nieporozumienie. Umiejętności prowadzenia gładkich rozmów jakich ludzie Wschodu uczą się od urodzenia, nie oznacza, że są oni zgodni we wszystkim. To oznacza tylko, że ludzie Zachodu nie poświęcają dostatecznie czasu na poznawanie kultur innych narodów, a szczególnie ludów wschodnich. To widać po rezultatach rozmów prezydenta Trumpa z prezydentem Xi Jinpingiem.

    Takie są moje, nieco minorowe rozważania na dzisiaj, ale ja zwykle nie zajmuję się dzieleniem blond włosa na czworo i szybko przechodzę na słoneczną stronę mocy i o tym będzie następnym razem.
  • @Anna-PK 16:48:08
    "jestem kobietą i w dodatku blondynką"

    Prawdziwą czy tlenioną? Moja córka jest prawdziwą a to rzadkość :)
  • @Pedant 17:23:32
    Jestem blondynką o włosach w kolorze lnu. Nie jest to żadna rzadkość. Rzadkością, w tamtych stronach, były raczej ciemne włosy, ciemne rysy twarzy, a kolor lniany był powszechny.
    Cała moja rodzina jest tego samego koloru. Len był też popularną tkaniną wiejską, może to stąd. ;)
    Pozdrawiam.
  • @Anna-PK 17:51:52
    "Rzadkością, w tamtych stronach, były raczej ciemne włosy, ciemne rysy twarzy, a kolor lniany był powszechny. "

    Aryanek by pochwalił ;) Tam gdzie mieszkam fryzjerka powiedziała, że jasny/lniany blond to kilka procent klientek.
  • @SZS 09:28:54
    Znakomite!
  • @Anna-PK 17:51:52
    "Cała moja rodzina jest tego samego koloru. Len był też popularną tkaniną wiejską, może to stąd. ;)"

    Tak, akurat...
    Wpadł jakiś blondyn do wsi, parę dziewuch zbałamucił, jurne geny przeszły na nowe pokolenia i się porobiło ;-)))
    A teraz wszystkiemu len winien....

    Pozdro!
  • @Pedant 17:23:32
    "Prawdziwą czy tlenioną? Moja córka jest prawdziwą a to rzadkość :)

    No to masz w domu rzadówkę ;-)))

    Pozdro!
  • @ Autorka
    "Ech, kiedyś to bywały cuda i prorocy, nie to co dzisiaj..."

    Pensja minimalna ma być coś ok 4tys....
    Tak przynajmniej twierdzi prorok - kaczelnik.

    Także z cudami jeszcze tak źle nie jest :-)

    5*

    I kwiatuszek:

    @---->>>>>>>---------------------
  • @ Autorka
    "Ech, kiedyś to bywały cuda i prorocy, nie to co dzisiaj..."

    8 lat nierządów donka i platformy i dalej drugi wynik w wyborach :-(
  • @Anna-PK 17:51:52
    Czyli jest pani słowianką, a takie głupoty się pani w głowie plęgną. Pisanie o nad Jordańskich schizofrenicznych bajaniach
  • @goat 15:26:45
    Panie koza, czasami jest dobrze popatrzeć w lustro aby skonfrontować wizerunek realny z tym, jakim się siebie widzi we własnej wyobraźni.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031