Jest to obraz rodzącej się wzruszającej wzajemnej sympatii, która jest zdolna pokonać wszystkie trudności i przeszkody. Tekst pisany przez ukraińskich spadkobierców „rewolucji godności” przeprowadzonej w Kijowie na Majdanie.

Rosyjski szantaż gazowy jest jednym z narzędzi wpływów politycznych Kremla za granicą, a Rosja od czasu rozpadu ZSRR prowadziła wiele „wojen gazowych” z sąsiadami.Ponieważ Rosja odmówiła przedłużenia umów na dostawy gazu z Ukrainą pod koniec 2014 r., Ukraina musiała szukać odwrotnych dostaw gazu z sąsiednich krajów UE i zwiększyć produkcję krajową gazu. Podczas gdy produkcja gazu na Ukrainie jest nadal na poziomie dalekim od niezależności od gazu, import skroplonego gazu ziemnego pozostaje jedynym znaczącym sposobem dywersyfikacji źródeł importu gazu ziemnego, ale potrzebuje dodatkowej infrastruktury.
 

27 maja ukraiński rząd wstępnie zatwierdził tekst memorandum w sprawie perspektyw importu skroplonego gazu ziemnego (LNG) ze Stanów Zjednoczonych. Dokument musi być podpisany przez stronę ukraińską i zaangażowaną amerykańską firmę, Louisiana Natural Gas Exports (LNGE) z Lafayette. Podobno umowa przewiduje dostawy 5,5 miliarda metrów sześciennych  gazu ziemnego rocznie przez okres 20 lat. Takie wolumeny będą jednak wymagać dodatkowej rozbudowy infrastruktury gazowej w regionie, a zatem nie mogą nastąpić wcześniej niż za kilka lat. Kolejną przeszkodą jest fakt, że ukraiński Naftogaz wydaje się sprzeciwiać proponowanej przez USA formule cenowej.

Pomysł, by Ukraina kupowała dostawy LNG ze Stanów Zjednoczonych nie jest nowa: pierwszy amerykański ładunek skroplonego źródła energii został dostarczony do kijowskiego importera ERU Trading za pośrednictwem Polski już w czerwcu 2017 r.

Ponadto Polska, Ukraina i USA podpisały osobne porozumienie trójstronne dotyczące współpracy w zakresie sprzedaży LNG w 2019 r. Wydaje się jednak, że cały proces nabrał tempa w ciągu ostatnich kilku miesięcy, ponieważ rozmowy przeszły od dyskusji ogólnych do bardziej szczegółowych negocjacji w ramach przyszłej współpracy.
Pierwszy sygnał nadszedł w marcu tego roku, kiedy wiceminister energetyki i ochrony środowiska Ukrainy Konstantyn Czyżyk ogłosił, że Ukraina podpisała już list intencyjny z Louisiana Natural Gas Exports. Wiadomość została potwierdzona jeszcze dwa razy: po pierwsze, 27 maja, kiedy wyżej wspomniany tekst memorandum w sprawie importu LNG z USA na Ukrainę został wstępnie zatwierdzony przez rząd, a następnie, w połowie czerwca, kiedy prezes LNGE, Ben Blanchett udzielił ukraińskim mediom dwóch wywiadów.
Według Blanchetta rozmowy między stroną amerykańską i ukraińską nadal trwają; jednak podstawa ewentualnej umowy długoterminowej została już podjęta. Mianowicie, dostawy LNG z USA na Ukrainę mają zostać ustalone na 20 lat i rozpoczną się najwcześniej w 2023 r. Roczne dostawy o wartości nawet 5,5 mld m3 zostaną dostarczone przez Polskę.
Kluczowym elementem proponowanej umowy jest zabezpieczenie rozbudowy infrastruktury gazowej w Polsce i na Ukrainie, co pozostaje warunkiem koniecznym, aby faktycznie umożliwić regularne dostawy gazu ziemnego produkowanego w USA na dużą skalę do odbiorców ukraińskich.Na razie w Polsce nie ma wolnych mocy regazyfikacyjnych(pomimo ciągłej rozbudowy terminalu LNG w Świnoujściu), ponieważ wszystkie istniejące i planowane zdolności online zostały już zarezerwowane przez polskiego giganta energetycznego PGNiG. Ponadto istniejące połączenie gazowe między Polską a Ukrainą również nie jest wystarczające; jego wydajność wynosi zaledwie 2 mld m3 rocznie, a przepływy mogą obecnie przesuwać się tylko w jednym kierunku na Ukrainę.
LNGE oferuje pełne finansowanie budowy nowego połączenia gazowego między dwoma krajami Europy Środkowej i Wschodniej.W tym celu amerykańska firma jest skłonna zainwestować około 300 milionów dolarów. Ponadto producent gazu w Luizjanie rozważa sfinansowanie „rozszerzenia polskich mocy regazyfikacyjnych” . Jednak jak dotąd LNGE nie rozwinęło tej kwestii. Dlatego nie wiadomo, czy firma chciałaby zobaczyć dalszą rozbudowę terminalu LNG w Świnoujściu (niepotwierdzone, jeśli jest to wykonalne), czy wziąć udział w proponowanym projekcie pływającego terminalu do regazyfikacji  (FSRU) o pojemności 4 mld m3 w Gdańsku (który ma zostać udostępniony online przez polski GAZ-SYSTEM do końca 2025 r.

Pomijając wspomniane wyżej ograniczenia techniczne, drugą główną trudnością będzie uzgodnienie formuły cenowej między Amerykanami i Ukraińcami. Blanchett LNGE opisał już proponowany model swojej firmy, wskazując, że cena LNG w USA będzie indeksowana do ceny gazu ziemnego Henry Hub*, co powinno uczynić go konkurencyjnym względem dostaw spotowych z europejskiego hubu TTF. Ten schemat i leżące u jego podstaw założenia dotyczące konkurencyjności są jednak kwestionowane przez niektórych ukraińskich partnerów LNGE.

Nowomianowany dyrektor operacyjny Naftogazu, Otto Waterlander, w szczególności wskazał na nieodłączne ryzyko gospodarcze 20-letniej umowy bez bezpośredniego związku z cenami gazu ziemnego w Europie. Podczas gdy dyrektor generalny Naftogazu, Andrij Koboljew, otwarcie wyraził swoją opinię „sceptycznego” wobec propozycji LNGE. Dopiero okaże się, czy działania lobbingowe Naftogazu ostatecznie wpłyną na urzędników rządowych w Kijowie, aby zawrzeć umowę z amerykańskim dostawcą LNG.

 
*Rurociąg Henry Hub jest punktem cenowym dla kontraktów terminowych na gaz ziemny na giełdzie Mercantile w Nowym Jorku. Kontrakt NYMEX na dostawy w Henry Hub zaczął obowiązywać w 1990 r.   Ceny rozliczeniowe w Henry Hub są stosowane jako punkty odniesienia dla całego rynku gazu ziemnego w Ameryce Północnej i części globalnego rynku ciekłego gazu ziemnego (LNG).