Autor: Dmitri Trenin, dyrektor Carnegie Moscow Centre, jest pracownikiem centrum od czasu jego powstania. Jest także przewodniczącym Rady Naukowej oraz Programu Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa. Na zdjęciu Biden i Gromyko 1988 rok. TASS

 
 

Biden nazywa Rosję największym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych i postrzega politykę Moskwy jako mającą na celu wewnętrzne osłabienie krajów zachodnich; podważanie jedności takich instytucji jak NATO i Unia Europejska i podważanie liberalnego porządku świata.  Joe Biden powiedział w 2011 roku, że spojrzał Putinowi w oczy i stwierdził, że nie ma duszy, odpowiedź Władimira Putina brzmiała: „Rozumiemy się nawzajem”.
Biden został wybrany na czterdziestego szóstego prezydenta Stanów Zjednoczonych, a Putinowi pozwolono  na mocy ostatnich zmian Konstytucji FR pozostać na Kremlu do 2036 r., a to zapowiada się jako jeden z najzimniejszych osobistych relacji między przywódcami USA i Rosji.

 
Jeśli chodzi o politykę zagraniczną, prezydenta elekta Bidena często porównuje się ją w Rosji do jego byłego szefa Baracka Obamy.  Zapewne  wielu ludzi  przyszłej administracji  zajmie najwyższe stanowiska w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, departamentach stanu i obrony oraz misji USA ONZ  będą  byłymi członkami administracji Obamy, ale doświadczenie Bidena w zakresie polityki zagranicznej sięga znacznie dalej.

 
Dla siedemdziesięcioośmiolatka zimna wojna nie jest czymś, czego nauczył się z książek, jak Obama, ale czymś, przez co przeżył. Wybrany do Senatu USA w 1972 r., Biden odwiedził Moskwę w 1979 r., Kiedy podpisano źle oceniany traktat SALT-2, a następnie ponownie prawie dziesięć lat później, tuż po podpisaniu umowy INF, którą Donald Trump anulował w zeszłym roku . Zdjęcie zrobione podczas ostatniej podróży Bidena z Andriejem Gromyką, patriarchą radzieckiej dyplomacji, który był wówczas nominalną głową państwa ZSRR, stało się wielkim hitem w rosyjskich mediach społecznościowych . Na tym polega zasadnicza różnica między Bidenem a Obamą  jeśli chodzi o Rosję: dla Bidena obecna konfrontacja z Moskwą jest postscriptum do zimnej wojny. Podobnie jak sama zimną wojnę, zakłada, że muszą ją wygrać Stany Zjednoczone.

 
Oczywiście Biden nie łączy całkowicie Rosji ze Związkiem Radzieckim. Jako senator Stanów Zjednoczonych, wieloletni przewodniczący Senackiej Komisji Spraw Zagranicznych i  wiceprezydent USA, od prawie pół wieku jest blisko zaangażowany w sprawy światowe. Jednak mimo, że Biden uznaje Chiny za największego konkurenta Ameryki, nazywa Rosję największym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych. Chociaż opisuje Rosję jako kraj w ogromnym upadku, gospodarkę opartą na ropie i drugorzędną potęgę militarną, niezdolną do konkurowania z Zachodem, obarczoną depresyjną demografią i kleptokratycznym reżimem kierowanym przez zbirów z KGB, ciągle uważa politykę Moskwy za mającą na celu wewnętrzne osłabienie krajów zachodnich. Przypisuje Rosji  podważanie jedności takich instytucji jak NATO i Unia Europejska oraz podważanie liberalnego porządku świata. Widzi coraz bardziej odwetową, agresywną Rosję, która wychodzi z walki poza obszar byłego Związku Radzieckiego i zbliża się do Chin.

 
Jednak Biden nie uważa, że ​​podjęta pod koniec zimnej wojny próba integracji Rosji z systemem zdominowanym przez Stany Zjednoczone była błędem. Odrzuca wszelkie przekonania, że ​​niepowodzenie tych wysiłków było wynikiem rozszerzenia NATO na wschód: jego zdaniem rosyjskiej paranoi nie należy tolerować. Problem według niego, problem polegał raczej na przejęciu państwa rosyjskiego przez jego służby bezpieczeństwa. Jednak Biden nie rezygnuje z Rosji. Być może w latach 2011–2012 nie udało się obalenie Putina w stylu arabskiej wiosny, ale Biden ma nadzieję, że w przyszłości pojawią się nowe możliwości. Tak więc, zdaniem Bidena, Rosji nie należy osaczać: po pierwsze, uczyniłoby to zbyt niebezpieczną dla Stanów Zjednoczonych; po drugie, jedyną rzeczą, która utrzymuje Putina u władzy, jest nacjonalizm i antyamerykanizm. W końcu Rosja wróci do zmysłów, porzuci politykę Putina i uzna, że ​​ może się odbudować tylko  zaangażując się z Zachódem.

 
Taka konkluzja daje wgląd w przyszłą politykę Bidena wobec Rosji i sugeruje, że polityka ta będzie polegała na lepszej koordynacji działań agencji rządowych USA związanych z Rosją; organizowanie cyberofensy przeciwko Rosji; konsolidacja sojuszy i partnerów  z USA; wywieranie presji na Rosję i zmuszanie jej do zapłacenia bardzo wysokiej ceny za swoje działania. Będzie także konstruować konflikty nie jako konflikt między Stanami Zjednoczonymi i Rosją, ale między rosyjską kleptokracją i oligarchią z jednej strony a narodem rosyjskim z drugiej.  Ameryka wspiera rosyjskie „podziemne społeczeństwo obywatelskie”. Głównym narzędziem tego podejścia, będzie polityka obnażanie rosyjskiej oficjalnej korupcji poprzez przecieki, wymienienie i zawstydzenie sprawców oraz dyskredytowanie Kremla w oczach zwykłych Rosjan.

 
Oprócz poszerzenia linii frontu konfrontacji amerykańsko-rosyjskiej o demokrację i prawa człowieka, Biden może też liczyć na odważniejszą walkę z Rosją w państwach byłego ZSRR, od Ukrainy, Białorusi i Mołdawii po Kaukaz Południowy i Azję Centralną. Biden przez lata ściśle nadzorował politykę Waszyngtonu w rządzie Obamy wobec Ukrainy; ostatnio bardzo głośno popierał białoruską opozycję i bardzo krytycznie oceniał politykę Moskwy wobec Mińska, a także rolę Rosji w Górskim Karabachu. Więcej tarcia między USA a Rosją we wszystkich tych regionach to pewny zakład.

 
Zwycięstwo Bidena zapowiada bardziej skoordynowaną politykę wobec Rosji w ramach sojuszu NATO. W ciągu ostatnich kilku miesięcy stanowisko krajów europejskich wobec Rosji znacznie się zaostrzyło, zbliżając Europę do pozycji Ameryki. Niemcy, niegdyś adwokat Rosji na Zachodzie, stały się głównym krytykiem polityki Kremla w UE i inicjatorem kampanii sankcyjnych wobec Rosji. Z chęci naprawienia przepaści między Waszyngtonem a Berlinem spowodowanej destrukcyjnym zachowaniem Trumpa, Biden może pozwolić Niemcom na samodzielne decydowanie o losie gazociągu Nord Stream 2 z Rosji.

 Jednak jego własne obawy o zależność energetyczną Europy od Rosji oraz rosnący sprzeciw Kongresu USA wobec jakichkolwiek rosyjskich projektów energetycznych w Europie mogą sprawić, że będzie on kontynuował presję Trumpa na Niemcy, by zrezygnowały z Nord Stream 2. Kolejną kontynuacją ze strony czterdziestego piątego prezydenta mogłoby być opracowanie i ostateczne rozmieszczenie w Europie amerykańskich systemów rakietowych średniego zasięgu, które miałyby celować w rosyjskie centra dowodzenia i strategiczne aktywa z bardzo bliskiej odległości. Biden popiera kontrolę zbrojeń, w tym przedłużenie nowego traktatu START wynegocjowanego przez administrację Obamy,  zdecydowanie opowiada się za negocjacjami zbrojeniowymi. Patrząc w przyszłość, perspektywa rozmieszczenia amerykańskich INF kilka minut od Moskwy może być jednym z elementów tej pozycji. Strategiczne rozmowy o stabilności z Rosją, jeśli zaczną się na zegarku Bidena, będą równie trudne, jak inne w historii.

 
Zamykaniu szeregów z Europą może towarzyszyć w polityce zagranicznej Bidena mini-odprężenie z Chinami, za którym zależy również Pekinowi. Oba wydarzenia zwiększyłyby presję geopolityczną na Rosję, co doprowadziłoby do dalszego ograniczenia jej opcji polityki zagranicznej. Dla Białego Domu Biden wszystko będzie częścią strategii.
 Wydaje się, że ostatecznym celem jest podważenie nacjonalizmu Putina, zniszczenie bliskiego sojuszu Rosji z Chinami i przywrócenie temu krajowi pozycji pomocnika Zachodu. Zamiast tego, jak jest przedstawiany w rosyjskich mediach - krótko mówiąc, jako niedołężny figurant - Joe Biden jest doświadczonym specjalistą od polityki zagranicznej, myślicielem strategicznym i bezwzględnym graczem. Będzie mu towarzyszyć i wspierać go grupa ambitnych, wyrafinowanych i energicznych pomocników, pragnących pozostawić swój ślad w amerykańskiej polityce zagranicznej - i na świecie. Kadencja Bidena będzie się pokrywać z resztą obecnej kadencji Putina. To właśnie w tym czasie Putin będzie musiał podjąć brzemienną w skutkach decyzję dotyczącą wyborów w 2024 roku, a od teraz do tego czasu wiele się wydarzy. Dobrze, że mistrz Kremla rozumie, z kim będzie miał do czynienia w Białym Domu.

 
Artykuł został sfinansowany z grantu Departamentu Stanu Stanów Zjednoczonych. Opinie, ustalenia i wnioski zawarte w niniejszym dokumencie są opiniami autora i niekoniecznie odzwierciedlają opinie Departamentu Stanu Stanów Zjednoczonych
https://carnegie.ru/commentary/83270