Moskwa już nie wierzy europejskim łzom. Sankcje po białoruskich wyborach i późniejszych rozruchach społecznych, dziwne zachowanie w sprawie "otrucia Nawalnego" zmusiły Moskwę do rewizji jej polityki względem zachodnich europejskich sąsiadów.

Od września 2020 r. Rozpoczął się nowy etap polityki rosyjskiej w stosunku do jej niegdyś najważniejszego sąsiada i wciąż najważniejszego zagranicznego partnera gospodarczego. Rosja nie wierzy już, że Unia Europejska  jest w stanie odgrywać rolę niezależnego i  wiarygodnego partnera w sprawach międzynarodowych - pisze dyrektor programowy Valdai Club Timofei Bordaczew.
 
 
Współczesny porządek międzynarodowy w Europie powstawał bez udziału Rosji i często wbrew jej podstawowym interesom. Ale jednocześnie zgoda Moskwy na ekspansję UE na wschód i wciągnięcie na orbitę krajów byłego ZSRR była implikowana w ramach systemu stosunków ogłoszonego w Karcie Paryskiej z 1990 roku. U podstaw postzimnowojennego porządku europejskiego leżała całkowita przewaga potęgi Europy (i całego Zachodu) w tym zakresie, w którym nadal miała znaczenie w stosunkach z Rosją. Wykorzystanie siły militarnej lub uwzględnienie zdolności wojskowych w obliczeniach dyplomatycznych zostało wyłączone z interakcji. Jednak nie przeszkodziło to polityce międzynarodowej w Europie opierać się na władzy.
 
 W latach 1991-2014 wiodące kraje UE w zasadzie zdołały zrealizować swoje grabieżcze interesy, ale do połowy minionej dekady stanęły przed poważnymi wyzwaniami wewnętrznymi i zewnętrznymi, które groziły w następnej dekadzie przekształceniem przestrzeni europejskiej, to mogło uczynić rolę UE na świecie jeszcze mniejszą. Po tym, jak Rosja zajęła w sierpniu jednoznaczne stanowisko w sprawie politycznej przyszłości Białorusi, stało się oczywiste, że Unia Europejska nie może już liczyć na nowe akwizycje na Wschodzie.
 
 
Rok 2020 stał się ważny dla relacji między Rosją a Europą, ponieważ ostatecznie zakończył erę „konstruktywnej dwuznaczności”. Reakcja Niemiec i Francji we wrześniu 2020 roku na sytuację wokół rosyjskiego opozycyjnego blogera Nawalnego była demonstracją nowego stylu zachowań ze strony Unii Europejskiej, co znajduje odzwierciedlenie w podejściu rosyjskim.
 
 Teraz Rosja nie jest dla Europy specjalnym partnerem strategicznym, ale kolejnym Chinami lub krajem o mniejszej skali, z którym UE buduje relacje w oparciu o stały status osiągnięty do 2020 roku. Moskwę zaskoczyła skala wypowiedzi i zachowania przywódców  głównych mocarstw europejskich, Berlina i Paryża - nawet po rozpoczęciu kryzysu wokół Ukrainy, nie spodziewano się tego. Najwyraźniej Rosja nie była wystarczająco gotowa na to, że  te stolice same spieszyły się z zakończeniem epoki, która zobowiązała je do odpowiedzialnego i dyplomatycznego zachowania. Wypowiedź rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa o możliwości chwilowego zaprzestania „komunikowania się z Brukselą” jest doskonałym wskaźnikiem tego, jak Moskwa, która zazwyczaj unika ostrych gestów i wypowiedzi, odebrała zmieniony europejski styl.
 
Tym samym od września 2020 roku rozpoczyna się nowy etap polityki rosyjskiej w stosunku do jej niegdyś najważniejszego sąsiada i nadal najważniejszego zagranicznego partnera gospodarczego. Przede wszystkim było to widoczne w wypowiedziach prezydenta Rosji podczas październikowego spotkania z uczestnikami corocznego spotkania Valdai Club. Rosja nie wierzy już, że Europa jest w stanie odgrywać rolę niezależnego i nieco wiarygodnego partnera w sprawach międzynarodowych. Nawet Wielka Brytania, mimo że opuściła UE, nie może być postrzegana jako ważny gracz, z którym Rosja może prowadzić interesy na poważnym poziomie globalnym. Zachowanie Francji w polityce zagranicznej wynika z poważnego kryzysu wewnętrznego w tym kraju i jak dotąd nie ma perspektyw na jego zakończenie. Spośród pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ Wielka Brytania i Francja utraciły zdolność do konstruktywnego udziału w polityce międzynarodowej do tego stopnia, że ​​ich obecność w tym najwyższym organie wygląda jak anachronizm. Gdybyśmy nie brali pod uwagę posiadania broni jądrowej, o wiele bardziej logiczne byłoby postrzeganie w Radzie Bezpieczeństwa takich krajów jak Niemcy i Indie jako stałych członków. Ta pierwsza wkrótce uzyska pełną kontrolę nad rozwojem Europy, druga stanowi alternatywę dla wzrostu chińskiej potęgi w Azji. Oba kraje mają jednak dość wąską wizję swojej roli w sprawach światowych, co pozostaje przeszkodą w uzyskaniu formalnego wyższego statusu.
 
 
Teraz raczej trudno mówić o tym, jak stosunki między Rosją a Europą będą się rozwijać w nowej jakości.
Partie przez ostatnie 30 lat praktycznie nie wykształciły przyzwyczajeń i mechanizmu interakcji między zwykłymi partnerami dyplomatycznymi, co nie implikuje, nawet w dłuższej perspektywie, bliższych form integracji. Rosja od stuleci dąży do tego, aby stać się częścią wewnątrz-europejskiej równowagi sił. Mocarstwa europejskie dość poważnie liczyły na zaangażowanie Rosji w taki system stosunków, który umożliwi wykorzystanie jej zasobów bez przyznania Moskwie prawa głosu w rozstrzyganiu głównych kwestii porządku regionalnego. Teraz ten wieloletni  paradygmat relacji przestał istnieć.
Przyszłość w równym stopniu zależeć będzie od wewnętrznego rozwoju Rosji i Europy, a po części od stopnia, w jakim będą one wzmacniać relacje z najważniejszymi partnerami - Chinami i Stanami Zjednoczonymi. W samej Unii Europejskiej rok 2020 był czasem porażki alternatywnych partii i ruchów politycznych, a tradycyjne elity potrafiły wykorzystać pandemię w celu umocnienia swojej władzy. Ceną za to było dalsze wzmacnianie integracji suwerennych państw w ramach UE.Symbolem tego trendu są decyzje lipcowego szczytu UE w sprawie budżetu i planowania działań wspierających gospodarki narodowe po pandemii.Teraz każdy kraj UE może wymagać od partnerów złożenia sprawozdania, w jaki sposób wykorzystają środki przydzielone w ramach budżetu przeznaczonego na odbudowę po kryzysie.