Niepodległość i państwowość były świętym celem, dla którego wojska NATO zostały do tych państw wprowadzone. Cały proces przekształcenia systemu był procesem drugorzędnym w stosunku do tej niepodległości i niezalezności do Rosji.

Od chwili uzyskania niepodległości media polskie, państw bałtyckich i większość państw  bylej strefy radzieckiej,  są najbardziej zagorzałymi krytykami rosyjskiej polityki zagranicznej  i wewnętrznej.   
 
Eksperci w Moskwie  takie stanowisko  państw,   wobec Rosji przypisują politycznemu oportunizmowi  elit: tłumaczą krytykę Rosji jako dążenie do uwagi w Waszyngtonie i Brukseli lub jako środek mobilizacji elektoratu w kraju poprzez używanie Rosji jako „negatywnego innego” w budowaniu tożsamości narodowej. Z kolei Waszyngton i Bruksela przez długi czas przypisywały ostrożność państw postradzieckich wobec Rosji historycznej traumie. 
W rzeczywistości, chociaż historia, taktyka polityczna i szczególne spostrzeżenia odgrywają rolę w kształtowaniu poglądu na relacje Rosji z otaczającymi ją państwami, żadna z nich nie opowiada całej historii sama.  Stanowisko wobec Rosji ma złożone korzenie, które są często źle rozumiane.  

Kraje zwykle wierzą w politykę, która się dla nich sprawdza. Dlatego Finlandia woli stonować swoją retorykę na temat Rosji: jej polityczny establishment jest przekonany, że jej łagodny, ugodowy  profil zachował niezależność kraju w czasie zimnej wojny. Relacje obecne  dają korzystną współpracę. Niemcy natomiast  wierzą w dialog:to zaangażowanie dwóch części podzielonego kraju oraz między Niemcami Zachodnimi a Związkiem Radzieckim ułatwiło kontakty międzyniemieckie i ostatecznie pomogło zjednoczyć Niemcy.

W szeregu państw, m.i w Polsce panuje przekonanie, że to Rosja zeszła z drogi: zamiast stać się demokracją, stała się dla niej zagrożeniem. Demokratyzacja Rosji, według nich została zahamowana i  władzę  objęła oligarchia. "Putin nie rządzi, rządzi oligarchia" - głosi powszechny slogan.( A jak należy nazwać tego co w USA  prezydentowi odebrał prawo głosu na tweterze? ;) )
 
W tym miejscu warto też wspomnieć, że dla krajów w postsowieckim systemie  demokracja była ważna nie tylko i nie głównie jako warunek przystąpienia do instytucji zachodnich. Państwa te łączą  demokrację z państwowością, niepodległością i bezpieczeństwem.  Niepodległość i państwowość były świętym celem, dla którego wojska NATO zostały do tych państw wprowadzone.  Cały proces przekształcenia systemu  był procesem drugorzędnym w stosunku do tej niepodległości i niezalezności w stosunku do Rosji. 
 
Wydarzenia jakimi była wojna Rosji z Gruzją, a szczególnie rok 2014 na Ukrainie pokazał, że  Rosja ma też "swoje interesy" i potrafi je bronić. W 2014 r. Europa nagle zdała sobie sprawę, że zachodnie, a zwłaszcza europejskie, definicje  pojęć politycznych  są zupełnie inne od rosyjskich, co oznacza, że ​​różnice między Europą a Rosją sięgały głębiej niż zwykła rozbieżność interesów lub nieporozumienia w analitycznym osądzie.
 
Po aneksji Krymu przez Moskwę w 2014 roku, Rosja i jej przestrzeń polityczna w organizacji państw niezaleznych, EAUG stała się konkurencją dla Unii Europejskiej. A ten proces został uwypuklony poprzez  sankcje  w stosunku do Rosji i rosyjska odpowiedź  w postaci  sankcji  blokujących dojście Zachodu do jej rynków. Unia Europejska została zamknięta z jednej strony przez naciskające ją USA, a z drugiej strony utwierdziła swoje miejsce Rosja. 
 
Państwa Europy Środkowej nie mogą zrozumieć, że nie mają wyboru. Albo będą z Rosją, albo będą z Unią. Największe nieporozumieniem jest stanowisko tych państw, które szukają trzeciej drogi. 

 Rosja może nadal  się zmieniać, demokratyzować, ale źródła i charakter tych przemian, będą rosyjskie, wyrosłe z własnych doświadczeń. Wyrośnie nie z chęci naśladowania modelu zachodniego, ale z własnego zrozumienia, że ​​aby sprawnie funkcjonować. Kraj potrzebuje jakichś rządów prawa, pewnego rozdziału władz, pewnej legitymacji między władzami. A te  odnajdą się nie tyle wśród liberalnej inteligencji,  wśród różnych profesjonalistów, którzy doszli do wniosku, że potrzebują pewnych reguł, aby skutecznie wykonywać swoją pracę: rosnącej, choć jeszcze niezbyt głośnej grupy społecznej w dzisiejszej Rosji.
 
Taka swoiście demokratyczna Rosja nie będzie uległa i przyjazna Zachodowi: zbada wszystkie swoje stosunki w sposób krytyczny i z zimną krwią. Rosja i Zachód stworzą realne pragmatyczne stosunki, które dla bezpieczeństwa i pokoju, muszą być akceptowalne dla wszystkich stron. 

Dziś Zachód nie jest w stanie narzucić Rosji norm moralnych. Ale nie jest też prawdopodobne, że Zachód przestanie być wspólnotą wyznawanych wartości i po prostu rozpadnie się na państwa narodowe kierujące się egoistycznymi interesami. Zachód jest też związany i nadzorowany przez siły, które formalnie nie mają legitymacji demokratycznej, a które  mają zakulisowy wpływ na decyzje władz państwowych. Jednym słowem polityka państwa jest tym bardziej niezależna, im mniej oczekiwań to państwo kieruje w stosunku do wspólnoty  państw do której należy. Zawsze jest coś za coś tak jest na Zachodzie i na Wschodzie.