Można ze zdumieniem zauważyć, że polska polityka zaczyna dryfować w inną stronę niż polityka UE. Oto tekst z "European Views" który pokazuje kierunek polityki europejskiej i rola Polski w kontekście tych planów.

Emmanuel Macron i Angela Merkel rzucili swoim europejskim kolegom nową  niespodziewaną propozycę pod koniec czerwcowego posiedzenia Rady Europejskiej. Ci dwaj liderzy   zaszokowali  pozostałych wzywając do ściślejszego zaangażowania z Rosją, a nawet wysuwając pomysł zaproszenia Władimira Putina na szczyt z przywódcami UE po raz pierwszy od inwazji na Krymie.
 
 Inicjatywa, która wydawała się zaskoczyć wielu europejskich polityków, pojawiła się po zaskakująco udanym spotkaniu Putina z prezydentem USA Joe Bidenem w Genewie. Po latach rozpadających się stosunków między Moskwą a Waszyngtonem poważnie podniesiono w Szwajcarii możliwości nieco mniej zajadłych stosunków, a nawet współpracy w ograniczonej liczbie spraw.
 
Prawdopodobieństwo podobnego zbliżenia między Brukselą a Kremlem wydaje się mało prawdopodobne w perspektywie krótkoterminowej, po tym, jak Rada Europejska przyjęła dość ostry język wobec Rosji, wysuwany przez państwa bałtyckie. Niemniej jednak konflikty między przywódcami UE o to, jak poradzić sobie z Moskwą, wraz z ostatnimi incydentami na Morzu Czarnym, tylko podkreśliły, jak ważne jest dla Zachodu zaostrzenie napięć z Rosją, a nie angażowanie się w niebezpieczną przewagę.
 
 Czołowy kazachstański dyplomata niedawno wysunął pomysł zorganizowania międzynarodowego szczytu w Kazachstanie, w tym UE i Rosji – czy kraj Azji Środkowej, ze względu na swoje położenie geograficzne i bliskie związki zarówno ze Wschodem, jak i Zachodem, może stanowić neutralną scenę dla Brukseli i Moskwy deeskalacji napięć?
 
SPOTKANIE BIDEN-PUTIN JAKO  NOWY PLAN PRAGMATYCZNYCH RELACJI
 
Nikt nie spodziewa się cudów z dnia na dzień po szczycie w Genewie, ale wydaje się, że spotkanie Bidena z Putinem było w dużej mierze udane w realizacji celów „ustawienia barierek”, a nie całkowitego zresetowania stosunków Moskwa-Waszyngton.
Ambasadorzy zostali przywróceni w obu krajach, a przywódcy amerykańscy i rosyjscy poruszyli kilka obszarów możliwej współpracy, w tym zmiany klimatyczne i cyberbezpieczeństwo, gdzie Biden wyznaczył sektory „czerwonej linii” infrastruktury krytycznej, których nie wolno atakować. Nawet delikatne punkty nacisku, takie jak Iran i Syria, wywołały pełną szacunku debatę, rozpalając nadzieję, że stosunki Moskwa-Waszyngton mogą się poprawić w porównaniu z postzimnowojennymi dołkami, które pojawiły się przed szczytem w Genewie.
 
Nadzieje Niemiec i Francji na podobne odwilżenie stosunków między UE a Rosją zostały jednak w sposób jednoznaczny stłumione przez ich rodaków na czerwcowym posiedzeniu Rady Europejskiej, ze szczególną krytyką ze strony Polski i krajów bałtyckich. Jednak ostatnie manewry na Morzu Czarnym – podczas których Wielka Brytania wysłała okręt wojenny, by okrążyć wybrzeże Krymu jako wyraz poparcia dla Ukrainy i spotkały się z gradem kul ostrzegawczych ze strony Moskwy – podkreśliły pilną potrzebę sterowania relacji  Europa-Rosja z dala od krawędzi  przepaści.

PROPOZYCJA  KAZACHSTANU.
 
Może wydawać się daremną nadzieją po tym, jak czoło.wy europejski dyplomata Josep Borrell ostrzegł niedawno, że spodziewa się dalszego pogorszenia stosunków UE-Rosja. Jednak nie wszyscy są tak defetystyczni w tej sytuacji. Przed pandemią koronawirusa ówczesny prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew zasugerował, że jego kraj mógłby zorganizować czterostronny szczyt między USA, UE, Chinami i Rosją, aby rozładować globalne napięcia i odkryć możliwości współpracy. Pomysł wzbudził wówczas zainteresowanie w Europie i chociaż pandemia go zahamowała, wysłannik prezydenta Kazachstanu niedawno wskrzesił ten pomysł w obszernym wywiadzie dla Euractiv.
 
Koncepcja z pewnością ma potencjał. Stolica Kazachstanu Nur-Sultan (wcześniej znana jako Astana) może okazać się odpowiednim miejscem, biorąc pod uwagę nadzieje tego kraju Azji Środkowej na działanie jako pomost między Wschodem a Zachodem. Rzeczywiście, Kazachstan nie ukrywał swoich ambicji przekształcenia swojej neutralności i strategicznego położenia geograficznego w rolę centrum międzynarodowej mediacji, „azjatyckiej Genewy”. Kraj był już gospodarzem kilku głośnych dialogów międzynarodowych, w tym rozmów pokojowych między Rosją a innymi wiodącymi graczami w Syrii oraz rozmów przygotowawczych, które ostatecznie doprowadziły do ​​porozumienia JCPOA w sprawie irańskiego programu nuklearnego. 
 
Wysiłki Nur-Sultana, by poradzić sobie z ostrym kryzysem geopolitycznym po rosyjskiej inwazji  Krymu, w szczególności wskazywały, że Kazachstan może dać Moskwie „sposób zarządzania stosunkami z mocarstwami zachodnimi”.
Kazachstan skoncentrował swoje wypady w mediację międzynarodową na konfliktach, które zagrażają stabilności geopolitycznej Eurazji – a w rezultacie bezpieczeństwu samego Kazachstanu. Nic więc dziwnego, że Nur-Sultan byłby zainteresowany deeskalacją napięć między UE a Rosją. Około 50% obrotów handlowych Kazachstanu przypada na Unię Europejską. Zaledwie kilka tygodni temu Nur-Sultan był gospodarzem szczytu poświęconego więzom gospodarczym i współpracy energetycznej między UE a Kazachstanem. Jednocześnie, jako członek Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EAEU), Kazachstan utrzymywał doskonałe stosunki z Rosją, choć nieufnie podchodzi do upolitycznienia EAEU.
 
Kazachstan starał się również złagodzić obawy grup praw człowieka, które działały jako przeciwieństwo dla jego dyplomatycznych rodowodów. Prezydent Kassym-Jomart Tokayev trwale zniósł karę śmierci na początku tego roku i podpisał w zeszłym miesiącu dekret mający na celu dalszą poprawę sytuacji w zakresie praw człowieka Kazachstanu poprzez priorytetowe obszary, w tym równość płci i prawa obywateli niepełnosprawnych.
 
UE I ROSJA MUSZĄ NAUCZYĆ SIĘ WSPÓŁPRACY.
 
Nie można lekceważyć możliwości, by Kazachstan pełnił rolę łącznika między UE a Rosją – w istocie należy rozważyć jakiekolwiek potencjalne rozwiązanie, które mogłoby zapobiec „negatywnej spirali” stosunków UE-Rosja, którą niedawno przewidziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.Chociaż głęboko zakorzenione postawy rządów takich jak Polska, Litwa, Łotwa i Estonia z pewnością stanowią poważną przeszkodę w wydobyciu mniej wrogich stosunków między Brukselą a Moskwą, nie może to być przeszkoda nie do pokonania.

 Otwarcie dialogu z pewnością stanowi pierwszy krok w rozładowaniu napięć, które w ostatnich latach narastały. Zachowanie reżimu Putina w odniesieniu do cyberszpiegostwa, podboju Krymu i przeciwników politycznych nie może pozostać niekwestionowane, ale niekończący się impas nie przyniesie nikomu korzyści w perspektywie krótko- ani długoterminowej.