"Ech życie – jak to życie rozmaicie się plecie. Czasami samotnie, innym razem zaś w duecie..." Zobacz więcej na: http://piosenkiharcerskie.eddu.me/skaut-bez-buta/

Każdy z nas ma jakieś doświadczenie życiowe, szczególnie, że jak się można zorientować, to przeważająca ilość  tu piszących, już jest w wieku emerytalnym. Zostawiliśmy za sobą  większość naszego życia,  niezależnie  jakie to życie było. Nieco za późno dla nas na lekcje  o moralności, bo specjalnie  to nawet nie mamy wyboru, żyjemy  starając się uniknąć stresów, czyli unikając większych problemów i nie mamy okazji na  niemoralność.  ;)   
 
Z  tego co czytam, to większość  uważa, że  należy  walczyć; z rządem, z politykami, z duchowieństwem, z  medycyną, bo  nikt z tych ludzi i  tych organizacji nie zasługuje na zaufanie, bo to   "debile", "globaliści", "sataniści" i inne takie.  Generalnie uważa się, że to są  egoiści,  żądni pieniędzy,  żądni władzy i  manipulują  ludźmi  kierując świat do zagłady.    Ci wszyscy co mają odwrotne podejście  otoczającej ich rzeczywistości,  tzn. ufają  w jakimś stopniu otaczającemu światu, to "idioci", "jelenie"," cyborgi" i  w ogóle  takie godne pogardy  osobniki.  
 
Szczerze mówiąc, ja takimi słowami nikogo nigdy nie nazywam, nie używam drastycznych ocen, bo ja lubię ludzi. Nikomu niczego  nie zazdroszczę, lubię otaczający mnie świat,  nie liczę cudzych pieniędzy,  na nikogo nie narzekam. Oczywiście, nie jestem naiwna. Świat nie jest idealny, ludzie też są różni i nie wszystkim można całkowicie ufać. Mam jednak szacunek dla władzy,  ufam lekarzom, w pewnym stopniu również mediom, wszystkich traktuję  z wyrozumiałym zrozumieniem, że  są tylko ludźmi, takimi jak ja, którzy starają się jakość  żyć w tym  niedoskonałym, ale tym jedynym  dla nas wszystkich świecie. Zdaję sobie sprawę, że mamy taki świat jaki mamy i  trzeba  się z tym  pogodzić, bo nie mamy innego. Ja nie mam dużych wymagań, stąd moje oczekiwania od innych ludzi też nie są  duże. 
 
 Nie ulega wątpliwości, że świat się zmienia, moim zdaniem na lepsze. Technika usprawnia nam życie. Kiedyś, moje prabapki robiły pranie kijanką nad rzeką na kładce, a dzisiaj ja mam pralkę, która "sama" pierze. I tak ze wszystkim. Ja wiem, że gdzieś  w Afryce, w Azji...ja wiem, ale  ja sama w pojedynkę  nie muszę się martwić o cały świat. 
 
Pewnie ktoś pomyśli, że miałam "życie usłane różami", ale zapewniam, że tak nie było. Będąc dzieckiem ciężko chorowałam  i  spędziłam  parę lat w szpitalach, w salach operacyjnych, w ośrodkach rehabilitacyjnych...itp. Wszędzie jednak spotkałam bardzo dobrych i życzliwych ludzi. W Kanadzie, kiedy  jako młoda rodzina wylądowaliśmy  na zachodzie tego kraju, w nowym nieznanym świecie, bardzo  serdecznie  też nas  przyjęto i  bardzo dobrze nas traktowano. Nie zapomniałam i nigdy tego nie zapomnę, że tu udzielono nam pomocy kiedy byliśmy  w potrzebie. 
 
Po pewnym czasie, po oswajaniu się  z nową ojczyzną, już w Toronto,  udało mi się znaleźć skromną pracę w biurze sporego zakładu produkcyjnego,  która to praca stała się potem  moją  życiową  karierą, pierwszą i  ostatnią; pracowałam, awansowałam, zarabiałam i spędziłam w jednym zakładzie 32 lata. Nie byłam jakimś wyjątkiem, było sporo pracowników z długimm stażem pracy, bo właściciele  mieli  przekonanie, że doświadczenie i wiedza  zdobyta  przez lata pracy, ma swoją wartość. Zakład pracy stał mi się drugą rodziną, zżyłam się z ludźmi  i  oni stali się mi bliskimi. 
 
Mam rodzinę, dorosłe - już prawie stare dzieci, a nawet prawie dorosłe wnuki. Dzisiaj to już  młodsze pokolenie podejmmuje w naszej  rodzinie wiążace nas  decyzje. A te decyzje są takie, że wszyscy jesteśmy zaszczepieni.  Hej, jak nastąpi "zagłada ludzkości" z  powodu  tego szczepienia, to ja ze wszystkimi. Co mi po życiu w świecie wśród ponuraków  i odludków. (Oczywiście, to nie odnosi się do bywalców NEonu. ; -) 
 
Jestem już w Kanadzie 40 lat, czyli żyję tu dłużej niż w Polsce. Wiele rzeczy w Polsce nie  rozumiem, stąd  wstrzymuję się od mędrkowania  i pouczania.  Tak to właśnie wygląda. Ja nie uważam, że jestem od innych mądrzejsza, nikomu nic nie doradzam, ani nikomu nic nie narzucam, nikogo też nie pouczam, ja tylko tu wyrażam własne zdanie.