Autor: Dov S. Zakheim, Polska znajduje się w opałach. Przez ostatnie dwa lata Warszawa lobbowała Waszyngton za zwiększenie obecności wojsk amerykańskich na swoim terytorium.

Teraz wydaje się prawdopodobne, że dostanie przynajmniej część tego, czego chce, ale może to odbyć się kosztem obecności Ameryki w Niemczech. Gdyby tak się stało, Warszawa znalazłaby się w sprzeczności ze swoim potężnym gospodarczo sąsiadem, co - biorąc pod uwagę tragiczną historię stosunków polsko-niemieckich - polski rząd chce uniknąć.
 
Nic dziwnego, że polski premier Mateusz Morawiecki wyjaśnił: „Zamiarem [Polski] nie jest osiągnięcie tego celu [zwiększenia siły] kosztem zmniejszenia amerykańskiego kontyngentu w Niemczech”.
Polska jest wzorowym sojusznikiem NATO, wychodząc naprzeciw żądaniu prezydenta Trumpa, aby państwa członkowskie przeznaczyły 2 procent swoich budżetów na obronę narodową. Pozyskuje drogie amerykańskie systemy uzbrojenia - kolejny desiderata Trumpa - w szczególności pociski Patriot i 32 myśliwce F-35A.Obecnie jest gospodarzem ważnego ćwiczenia NATO, Defender-Europa 2020.
 
Polskie starania o zwiększenie obecności wojsk amerykańskich na jego terytorium przyspieszyły we wrześniu 2018 r., Gdy prezydent Andrzej Duda zaoferował 2 miliardy dolarów na pokrycie kosztów utrzymania pełnej dywizji armii amerykańskiej w swoim kraju. Propozycja Dudy szybko zyskała przydomek „Fort Trump”. Polski prezydent jest jednym z ulubieńców  Trumpa, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę wydatki na obronę Polski; ale nazwa z pewnością przybliży Dudę swojemu amerykańskiemu odpowiednikowi.
Szybko stało się jednak jasne, że proponowany polski wkład byłby daleki od faktycznych kosztów przeprowadzki i stacjonowania oddziału w Polsce. Co więcej, wcale nie było wiadomo, skąd przybywają żołnierze. Nie trzeba dodawać, że reakcją Moskwy na tę propozycję była czysta furia.
W ciągu roku propozycja Dudy została znacznie zmniejszona. Zamiast wzmocnić swoje siły w Polsce do pełnej dywizji, Waszyngton zgodził się na dodanie kolejnych 1 000 żołnierzy do 4500 żołnierzy brygady pancernej, która będzie miała charakter rotacyjny. Dodatkowe siły obejmowałyby przekształcenie elementu dowodzenia armii w Poznaniu w wysuniętą do przodu kwaterę dowództwa dywizji, a także wyposażenie wstępne dla drugiego zespołu bojowego brygady pancernej oraz rozmieszczenie w Polsce zarówno eskadry bezzałogowych statków powietrznych Reaper, jak i jednostek logistycznych .
                  
Warszawa nie zrezygnowała jednak ze stacjonowania dodatkowych wojsk amerykańskich na polskiej ziemi. Zdobyła poparcie zarówno ambasadora Georgette Mosbacher, jak i Richarda Grenella, ambasadora USA w Niemieczech. Na początku tego roku Mosbacher napisała na Twitterze: „Polska wypełnia zobowiązanie w wysokości 2% PKB wobec NATO. Niemcy nie. Chcielibyśmy powitać żołnierzy amerykańskich w Polsce ”. Grenell zaoferował podobne komentarze ze swojej stacji w Berlinie.
 
Wydaje się, że wysiłki Polski się powiodły. 11 czerwca, kiedy doniesiono, że prezydent Trump planował wycofać wojska z Niemiec, Mosbacher napisał na Twitterze, że „wizja zwiększonej obecności USA w Polsce będzie jeszcze większa niż pierwotnie przedstawiono” oraz że podano szczegółowe informacje na temat realizacji ta „wizja” będzie „wkrótce”.
 
Niektórzy w Kongresie chcą nadal wysyłać nasze wojska do Afganistanu
Urzędnicy stanowi i lokalni błagają Kongres o przesłanie kolejnych funduszy wyborczych ...
Oficjalne oświadczenie Trumpa, że ​​planuje ograniczyć obecność armii amerykańskiej w Niemczech na 25 000, uwalniając w ten sposób 9500 żołnierzy do przeniesienia gdzie indziej, w połączeniu z tweetami Mosbachera, rzeczywiście wydaje się wskazywać, że część lub wszystkie z tych żołnierzy przeniosą się do Polski. Niemniej jednak Warszawa słusznie chce uniknąć tarcia z Niemcami. Największy koszmar w Polsce po raz kolejny musi zmierzyć się z wrogością ze strony potężnych wschodnich i zachodnich sąsiadów. W końcu Niemcy i Rosja rzeźbiły Polskę trzykrotnie w XVIII wieku, a potem ponownie w 1939 roku. Polska nie może sobie pozwolić na wyobcowanie Niemiec, podczas gdy stoi w obliczu coraz większego zagrożenia ze strony Rosji Władimira Putina.
 
Należy zdecydowanie uzasadnić rozmieszczenie dodatkowych wojsk amerykańskich w Polsce. Nie należy ich jednak przesiedlać z Niemiec. Biorąc pod uwagę wrogość Putina wobec NATO, nie jest to teraz czas na ograniczenie obecności Ameryki w tym kraju - a już na pewno nie czas na wywołanie konfliktów między dwoma najważniejszymi państwami członkowskimi NATO i głównymi sojusznikami Ameryki.
Dov S. Zakheim jest starszym doradcą w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych oraz wiceprezesem zarządu Instytutu Badań Polityki Zagranicznej. W latach 2001-2004 był podsekretarzem obrony (kontrolerem) i dyrektorem finansowym Departamentu Obrony, a od 1985 do 1987 r. Zastępcą sekretarza obrony.
https://thehill.com/opinion/national-security/503321-poland-in-the-middle-its-push-for-us-troops-may-alienate-germany#bottom-story-socials