Turcja i Rosja są na dwóch przeciwnych biegunach politycznych, a potrafią się dogadać. W Soczi odbyło się spotkanie Erdogana prezydenta Turcji z Putinem prezydentem Rosji. To jest wprost nie do uwierzenia.

Prezydent Rosji Władimir Putin gościł swojego tureckiego odpowiednika, Recepa Tayyipa Erdogana, na spotkaniu, które uznano za najbardziej znaczące spotkanie obu przywódców od lat.
 
Rozmowy z 29 września w czarnomorskim kurorcie Soczi następują po dwóch tygodniach samoizolacji Putina.  W środowisku prezydenta  pojawił się wirus, dziesiątki członków jego bliskiego kręgu uzyskały pozytywny wynik testu na obecność COVID-19.
 
Spotkanie to Putin- Erdogan,  nastąpiło w 18 miesięcy po ostatnich rozmowach twarzą w twarz Putina i Erdogana w Moskwie. Oprócz konfliktów w Syrii i Libii rozmowy dotyczyły problemów na Południowym Kaukazie i na Ukrainie, zwiększeniu eksportu rosyjskiego gazu oraz ewentualnym zakupie przez Turcję drugiej partii rosyjskiego systemu rakietowego S-400, pomimo sprzeciwu ze strony Stanów Zjednoczonych  w tej sprawie. 
 
Obaj przywódcy przeprowadzili  około trzygodzinne rozmowy w Soczi, po których Putin powiedział, że stosunki między Moskwą a Ankarą rozwijają się pozytywnie dzięki ich umiejętności znajdowania „kompromisów”.
„Negocjacje są czasami trudne, ale z pozytywnym wynikiem końcowym” – powiedział.
Erdogan powiedział, że wierzy, że „kontynuacja naszych stosunków turecko-rosyjskich jest bardzo korzystna poprzez codzienne ich wzmacnianie”.
 
 
Syria.
W Syrii, gdzie Ankara i Moskwa są po przeciwnych stronach konfliktu, mimo że koordynowały i współpracowały tam w ostatnich latach, Erdogan powiedział Putinowi, że „pokój tam zależy od relacji Turcja-Rosja”.
 
Na spotkaniu oczekiwano, że Erdogan będzie naciskał na Putina, aby dotrzymał porozumienia o zawieszeniu broni osiągniętym  w zeszłym roku, aby powstrzymał  atak armii rosyjskiej i syryjskiej na wspierane przez Turcję frakcje rebeliantów w prowincji Idlib w północno-zachodniej Syrii.
 
Turcja ma tysiące żołnierzy rozmieszczonych w bazach w Idlibie w celu powstrzymania ofensywy armii syryjskiej, która, jak obawia się, wypchnęłaby przez granicę wielu z około 3 milionów ludzi w prowincji jako uchodźców. Turcja przyjmuje już około 3,7 mln syryjskich uchodźców.
Pojawiły się również doniesienia o „nękających” nalotach w pobliżu posterunków obserwacyjnych armii tureckiej.
W lutym 2020 r. w nalocie zginęło co najmniej 34 tureckich żołnierzy, co skłoniło Turcję do wysłania posiłków do Idlibu i przeprowadzenia niszczycielskich ataków na pozycje armii syryjskiej przy użyciu uzbrojonych dronów i artylerii.
 
Incydent wzbudził obawy o bezpośredni konflikt zbrojny między Rosją a Turcją, członkiem NATO.
„Mamy nadzieję, że dzięki spotkaniu naszego prezydenta z Putinem możliwy będzie powrót do pokoju, tak jak na początku porozumienia” – powiedział dziennikarzom 28 września turecki minister obrony Hulusi Akar w sprawie Idlib.„Przestrzegamy zasad porozumienia zawartego z Rosją” – dodał.
 
Rosja uważa większość frakcji rebeliantów w Idlib za terrorystów. 
 
W kuluarach Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział 25 września, że ​​realizacja własnych zobowiązań Turcji wynikających z porozumienia z 2018 r. wolno ale postępuje .
Zgodnie z umową z 2019 r. między Ankarą a Moskwą wojska rosyjskie i syryjskie miały usunąć z granicy syryjskich bojowników kurdyjskich YPG.
Turcja uważa YPG, które pomogło poprowadzić wspieraną przez USA klęskę Państwa Islamskiego, za grupę terrorystyczną powiązaną z jej własnym kurdyjskim ruchem separatystycznym PKK.

Południowy Kaukaz
Obie strony miały również omówić Górski Karabach, o który Armenia i Azerbejdżan toczyły wojnę zeszłej jesieni, oraz starania o odrodzenie dyplomacji na Kaukazie Południowym.
Turcja poparła militarny atak Azerbejdżanu, który doprowadził do odbicia przez siły Baku części Górnego Karabachu i sąsiednich okolic, będących pod kontrolą Ormian przez prawie trzy dekady. Moskwa ma pakt obronny z Armenią, ale też bliskie stosunki z Azerbejdżanem.
 
Wojna zakończyła się rozejmem broni wynegocjowanym przez Moskwę w listopadzie 2020 r., który między innymi ustanowił w Azerbejdżanie wspólne rosyjsko-tureckie wojskowe centrum obserwacyjne w celu monitorowania zawieszenia broni.
 
W ciągu miesięcy, które upłynęły od zakończenia wojny, nastąpiła lawina działań dyplomatycznych, a nawet wskazówki dotyczące wznowienia wysiłków na rzecz normalizacji stosunków między Turcją a Armenią w ramach szerszego regionalnego wysiłku pokojowego.
 
Turcja utrzymywała zamkniętą granicę z Armenią przez prawie trzy dekady, ze względu na  okupację Górnego Karabachu i otaczających go regionów przez Armenię. Obecnie problem został rozwiązany przez porozumienie o zawieszeniu broni.
Jednym z punktów trójstronnego porozumienia, które zakończyło wojnę, jest „odblokowanie regionalnych połączeń gospodarczych i transportowych”, w tym ewentualne utworzenie korytarza kolejowego lub transportowego, który łączyłby Turcję z Azerbejdżanem przez Armenię.
 
Po tym, jak premier Armenii Nikol Paszinian na początku tego miesiąca powiedział, że jest gotowy do poprawy stosunków z Turcją „bez warunków wstępnych”, Erdogan zasugerował, że może być też gotowy do prowadzenia dyplomacji w ramach wielostronnych rozmów regionalnych, w tym z Rosją.
 
W zeszłym tygodniu Erdogan powiedział, że Paszinian wysyła „pozytywne sygnały” o rozmowach wielostronnych i możliwym korytarzu transportowym łączącym Turcję z Azerbejdżanem.
„Teraz, mając te pozytywne sygnały, podejmiemy pewne kroki w tym zakresie. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję poprowadzić region w kierunku pokoju. Na moim spotkaniu z panem Putinem zostaną one oczywiście omówione. Mam nadzieję, że w ten sposób wejdziemy w znacznie silniejszy i nowy okres w stosunkach turecko-rosyjskich” – powiedział Erdogan podczas wydarzenia w Nowym Jorku na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
 
Ukraina
Turcja uważa aneksję Krymu przez Rosję w 2014 roku za nielegalną, chociaż nie uczestniczyła w zachodnich sankcjach wobec Moskwy.
 Turcja regularnie komentuje kwestię krymską, zwłaszcza traktowanie Tatarów krymskich, muzułmańskiej tureckiej grupy etnicznej, której sprawa jest ważna dla tureckiej bazy nacjonalistycznej Erdogana.
Podczas gdy wypowiedzi Turcji w sprawie Krymu mogą rozzłościć Rosję, Moskwy bardziej niepokoi zacieśniająca się w ostatnich latach współpraca Ankary z Ukrainą w dziedzinie obronności.
Turcja  sprzedała Ukrainie uzbrojone drony Bayraktar, a Kijów planuje kupić ich dziesiątki do rozmieszczenia na wschodniej Ukrainie, gdzie siły rządowe walczą ze wspieranymi przez Rosję separatystami.
Turcja i Ukraina podpisały lub prowadzą również inne umowy o współpracy wojskowej i  gospodarczej kooperacji.

Pociski S-400
Turcja kupiła rosyjskie baterie przeciwrakietowe S-400 w 2019 r., wywołując sankcje USA i groźby dalszych działań ze strony Waszyngtonu, jeśli kupi więcej rosyjskiego sprzętu.
Waszyngton twierdzi, że S-400 stanowią zagrożenie dla ich myśliwców F-35 i systemów obronnych NATO. Turcja twierdzi, że nie była w stanie pozyskać systemów obrony powietrznej od żadnego sojusznika z NATO na dobrych warunkach.
Erdogan w zeszłym tygodniu wskazał, że Turcja nadal zamierza pozyskać drugą partię S-400, co zaostrzyłoby podziały w NATO. Tureccy urzędnicy powiedzieli, że S-400 będą omawiane w Soczi.
 
Libia
W Libii interwencja wojskowa Turcji pomogła odeprzeć atak sił Chalifa Haftara na uznany na arenie międzynarodowej rząd w Trypolisie.
Eksperci ONZ i Stany Zjednoczone twierdzą, że Rosja wysłała oddziały paramilitarne z powiązanej z Kremlem Grupy Vagnera, aby wesprzeć siły Haftara, podczas gdy Turcja wysłała syryjskich rebeliantów, by wesprzeć rząd w Trypolisie.
W ramach zawieszenia broni osiągniętego w październiku ubiegłego roku zagraniczni bojownicy mieli odejść do stycznia, chociaż obie strony zignorowały to porozumienie.
 

Gaz ziemny.
Pomimo wszystkich problemów geopolitycznych między Rosją a Turcją, jednym z najpilniejszych problemów Ankary jest zabezpieczenie dostaw gazu ziemnego.
Turcja jest silnie uzależniona od rosyjskiego gazu ziemnego, który pozyskuje z gazociągów Turkish Stream i Blue Stream biegnących pod Morzem Czarnym.
Turcja wcześniej odmówiła długoterminowego kontraktu gazowego na dostawy Turkish Stream pomimo nalegań Rosji, ponieważ nie podobały jej się warunki i cena.
Teraz wygląda na to, że był to błąd, ponieważ Turcja znajduje się w trudnej sytuacji, gdy świat stoi w obliczu niedoborów gazu i gwałtownie rosnących cen, które mają wpływ na światową gospodarkę.